Obudziłam się rankiem tam gdzie upadłam i po prostu wróciłam do jaskini. Na miejscu spotkałam Cajsim, która powiadomiła mnie, że znaleziono basiora, który prawdopodobnie uciekł z więzienia i zaatakował dodatkowo Arisa. Nie ma za bardzo obchodziło mnie czy coś mu się stało. Jednak chcąc czy nie chcąc musiałam opatrzyć jego rany. Następnie postanowiłam odwiedzić owego więźnia.
Zeszłam do Jaskiń Głębokich i ujrzałam basiora o ciemnym futrze. Był on masywny i patrząc w oczy łatwo można było ocenić jego charakter. Wystarczyło mi tylko na niego spojrzeć, a już wiedziałam jakiej jest rasy.
Mimo, że wiedziałam, iż to strasznie niebezpieczne, weszłam do jego celi. Basior spojrzał na mnie spode łba. Nie zwracając na to uwagi, usiadłam i spytałam nieznajomego:
- Kim jesteś?
- Wiesz dobrze - odparł z lekką drwiną w głosie
- Wiem więcej niż ty możesz wiesz o sobie, Azraelu.
Spojrzał na mnie osłupiały. Przypatrywał mi się z ciekawością i lekkim strachem. Nagle ni stąd ni zowąd skoczył na mnie.
- Powinnaś wiedzieć Pani Alfo, że wchodząc tu podpisujesz na siebie wyrok śmierci
- Wiem. Wiem także, że nie zabijesz mnie
- I tu się mylisz - powiedział i zatopił kły w moim karku
Nie mogłam wydać z siebie dźwięku. On nie chciał mojej szybkiej śmierci. On wpuścił do mojej krwi truciznę, która miała mnie zabijać przez następne parę godzin w potwornych męczarniach.
Czułam ją powoli rozlewa się w moim ciele. Najpierw było lekkie kłucie, które bardzo szybko przemieniło się w prawdziwe tortury. Wiłam się na ziemi próbując złapać oddech. I w tym momencie poczułam pełną i ciepłą ciecz płynącą mi z ust. A ból rusł i potężnial. W końcu zapadła słodką ciemność.
***
Otworzyłam oczy. Ale nadal widziałam ciemność. Coś mnie kierowało. Coś mi kazało robić złe rzeczy. Widziałam Midalea jak coś mi daje. To było jedyne wspomnienie, które nie było okryte białą mgłą zapomnienia.
Nagle się obudziłam. Lrżałam na ziemi, a Cajsim trzymała mnie za gardło. Jednak prędko o demnie odskoczyła i gdzieś pobiegła. Byłam zdezorientowana. W tem podszedł do mnie Midale i szepnoł mi do ucha:
- Jeszcze nie czas się budzić - powiedział, a ja poczułam ukłucie i potworny ból, który wrucił.
- Or… Or… Oron - wydukałam nie pamiętając nawet co to znaczy
<Mogłam źle napisać imiona. Piszcie w komentarzach, a ja poprawię.>
To smutne, że mój charakter został kompletnie olany :c
OdpowiedzUsuń~ Az
To smutne,że nie bardzo wiem o co chodzi. (jak zwykle)
OdpowiedzUsuńAz
OdpowiedzUsuń- nie atakuje jako pierwszy ( no chyba, że jest pod wpływem)
- udaje miłego, zawsze :v. No chyba ze ma powie aby tego nie robić :/