niedziela, 12 marca 2017

Od Cajsim CD Akkarina i Yogani

część 11
Yogani wyrzuciła nas z jaskini. Ja, Dena, Isil i Oron staliśmy zdezorientowani przed jaskinią alf. "Co to wszystko znaczy?" Patrząc na słońce szukałam odpowiedzi. Lecz ono jej nie znało, wędrowało po niebie ku zachodowi. Nasze cienie wydłużały się. Rosa pewnie teraz biegała gdzieś po słonecznej polanie w pogoni za myszami, ale ja nie mogłam, nie mogłam uciec od rzeczywistości jaka jest." Na pewno jest jakieś rozwiązanie, tylko że ja nawet nie wiem co się stało."Wtem spostrzegłam Yogani. Doskoczyłam do niej i zaczęłam ją wypytywać. Jednak ona szybko odeszła pozostawiając mnie bez odpowiedzi. Oczy innych były tak samo przepełnione niepewnością jak moje. Pokierowałam swoje kroki ku jaskini alf. Akkarin leżał nieruchomo. Nie widział mnie. "Co stało się w świątyni? Jaka siła złamała kość w jego łapie? Jakie widoki wyryły się w jego pamięci?" Nie chciałam go wypytywać. Tyle przeszedł. A zresztą, pewnie Yogani go męczyła pytaniami, a sądząc po jej minie niczego się nie dowiedziała. Wyszłam z jaskini. Był jeden sposób żeby się przekonać... Zbadać świątynie...
Minęła noc. Stałam teraz przed świątynią. Weszłam do niej, było tam czuć pozytywną energię. Ngle spostrzegłam kamień z dziwnym znakiem. Podniosłam go. To był właz, właz do jaskini Pagdumota. Akkarin tu właśnie wszedł. To było miejsce z mojego snu. Ciemne i mroczne. Zakryłam kamieniem wejście. Spojrzałam jeszcze raz na kamień. "No jasne! Taki sam znak był w książce Yogani. Muszę się temu przyjrzeć. "
***
Zakradłam się do jaskini alf. Yogani i Oron spali. Dam radę, przecież umiem się podkradać. Zabrałam księgę. Długo szukałam znaku na pożółkłych kartkach. "Jest! To jest znak Pagdumota.Tak właśnie myślałam. Klocki tworzą układankę. Teraz trzeba się jeszcze dowiedzieć całej reszty prawdy.  
***
Wczesnym rankiem poszłam "odwiedzić" Yogani. 
-Witam! 
-Witaj Cajsim!
-Nie myśl że nie wiem!Byłam w świątyni.
-Co!? Przecież mogłaś skończyć jak on!- krzyknęła ze zgrozą wskazując na Akkarina.
-To był jedyny sposób żeby się dowiedzieć.
-Dobra powiem ci. Tylko nie wygadaj!
-Mów.
-Pagdumot chce zniszczyć serca patronów ukryte w świątyni. Składa tam ofiary z wilków. Rozcina im bok żeby się wykrwawiły. Oczywiście ma swoich popleczników, to oni odwalają czarną robotę. Znaki na ciele Akkarina , narysowane węglem oznaczały dosłownie "ofiara". Zaczyna się wojna.- To była cała prawda. Nie wiedziałam co powiedzieć. Mimo że prawda była bardzo bolesna, wręcz tak bolesna jak pchnięcie nożem,lepsza była od niepewności i niewiedzy. Skwitowałam wypowiedź Yogani tymi słowami.
-Wykończymy tego drania raz na zawsze!- po czym spojrzałam jeszcze raz na Akkarina. Tak bardzo mu współczułam. Wyszłam z jaskini. I pofrunęłam na skrzydłach wiatru najszybciej jak mogłam. Kierowałam się w stronę gór siedmiu wichur. Tam poukładam swoje myśli, a moim towarzyszem będzie wicher...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz