poniedziałek, 20 marca 2017

Od Midale Do Deny

Wojna się skończyła, Akkarin dalej był dla wszystkich zdrajcą a Dena urodziła. I jakby było mało atrakcji jak na jeden dzień to Aris dołączył do watahy. Wiedziałem doskonale po co to zrobił. 
Odegnałem od siebie myśli o tym wszystkim i spojrzałem w niebo, było zachmurzone, powoli zaczynało padać.
Dena, jak ona się czuje? Wstałem i powoli ruszyłem w stronę jej jaskini. Polubiłem tę waderę.
Tymczasem rozpętała się burza, była niesamowicie wielka. W pewnym momencie w drzewo obok mnie trafił piorun i drzewo runęło prawie mnie przygniatając. 
Nagle gdzieś za mną rozległ się dobrze znajomy mi głos.
-Ładny unik- stwierdził -skaczesz jak wiewiórka.
Odwróciłem się i zobaczyłem Arisa.
-Czego ode mnie chcesz?- warknąłem.
-Niczego, po prostu sobie spaceruję.
Nie, nie wierzyłem mu, nawet jeżeli to była by prawda.
Odwróciłem się i ruszyłem w stronę jaskini Deny.
-Midale, możesz zapomnieć o przeszłości, jednak ona nigdy o tobie nie zapomni. Ty doskonale wiesz co za sobą niesie przysięga i że nawet jeżeli się zmienisz to ona zawsze pozostanie taka jak była.
Przyśpieszyłem, nie chciałem tego słuchać. Uciec od przeszłości, tak, to było moje jedyne marzenie, niestety nie dało się go spełnić.
Nawet się nie obejrzałem i już stałem przed jaskinią Deny, wszedłem do środka i zobaczyłem ją leżącą obok małych futrzastych kuleczek które bezradnie pełzały po podłodze.
Wadera spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
-Witaj Midale.
-Witaj- powiedziałem głosem kogoś pogrążonego w żałobie.
Wadera przyjrzała mi się uważnie.
-Coś się stało?- zapytała.

<Dena? Przepraszam za długość.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz