środa, 15 marca 2017

Od Deny CD Midale

od Deny cd Midale

Nie czułam bólu, raczej błogi spokój porównywany z nicością. Tak wygląda śmierć? Dziwne, słyszałam, że ktoś zwykle na ciebie czeka. Liczyłam, że ujrzę Theo albo nasze dzieci ale nic z tych rzeczy. Powrót czucia, tak ma być? Otworzyłam powoli oczy, zobaczyłam blisko dwie sylwetki wilków a w oddali trzecią.
-Czy ja umarłam?- Zapytałam się cicho. Byłam taka zmęczona...
-Dobrze, że żyjesz Denuś- głos Midale całkiem wyrwał mnie z myśli o śmierci. Zaraz po odezwaniu się zniknął, więc walka musiała dalej trwać. Ale zaraz, jak się do mnie zwrócił? Pozostała dwójka przerwała mi bycie w lekkim szoku.
-Dena, weź mi powiedz, jakim cudem...- zaczął Oron starając się być spokojnym ale widać było jak go nosiło.
-Po licho poszłaś walczyć mimo wyraźnego zakazu?!- Uniosła się ruda wilczyca. Isil chyba?- Wiesz co mogło się tobie lub nienarodzonym szczeniętom?
Skuliłam się. Wiedziałam, że będą o to się drzeć.
-Wiem. Ale nie mogłam tak siedzieć bezczynnie jak reszta walczy. Miałam wszystko przemyślane, użyłam na sobie najsilniejszych barier.
-Ale to nie zadziałało do końca- odgryzł się Oron.- Gdyby nie to, że Midale był obok i cię bronił dopóki nie dotarłem do was, byłabyś martwa.
Otworzyłam szerzeń oczy ze zdziwienia. Teraz to on mnie ratował? Tym razem rozważania przerwał przeszywający skurcz w brzuchu, aż jęknęłam. Wadera pochyliła się zaniepokojona.
-Oron mamy problem. Ona może szybciej urodzić przez te akcje teraz niż zakładaliśmy- alfa zaklął.
-Musimy mieć nadzieję, że poród nastąpi po wojnie, będzie bezpieczniej. Wracam do reszty walczyć, Isil, miej na Denę oko jasne?
-Ale ja chcę pomóc- powiedziałam wyraźnie dźwigając się do pozycji siedzącej.- Bariery albo ich znowu uśpię.
-Ale masz nie opuszczać jaskini- powiedział groźnie Oron wybiegając z jaskini. Nie zaprzeczył! Isil spojrzała na mnie pytająco.
-Słyszałam, że masz moce niesienia pomocy w tym leczenie. Czemu nie mogłaś siebie uleczyć?
-To jest haczyk. Innych mogę od razu leczyć i zaraz są niczym nowo narodzeni ale sama siebie nie mogę, jakaś przypadłość- uśmiechnęłam się lekko. Zrobiłam parę kroków żeby mieć lepszy widok na sytuację na zewnątrz, w myślach wysyłałam naszym tarcze. "Midale nie rób głupstw, dasz radę" pomyślałam w duchu kurczowo trzymając się nadziei o bezpieczeństwo naszych a zwłaszcza tego osobnika.

<Midale?>
Dena ♡ Midale ~Oron XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz