niedziela, 26 marca 2017

Od Deny i Yamis'a CD Midale i Valdo

Doskakując do leżącego syna obnażyłam kły ku basiorowi. Chciałam go co najmniej zagryźć ale ten szybko się zmył. Ostrożnie wzięłam małego do legowiska aby się nim zająć w postaci leczenia. Dwójka pozostałych panów, czyli Yamis i Midale obserwowali moje poczynania. Modliłam się w duchu, aby obrażenia nie były tak poważne o jakie się bałam.

*

Usiadłem obok pana Midale patrząc co mama robi. Biedna, tak bardzo się starała być dzielną i samej sobie z nami radzić ale oczywiście szanowny kolega Valdo musi być tym upierdliwym wrzodem, którego nie interesują wysiłki matki. Widać, że za wszelką cenę chciała go ratować.
-Nie bój się. Twoja matka zaraz uleczy ci brata- powiedział pocieszająco basior siedzący obok.
-Nie wątpię w to. Słyszałem od innych dorosłych, że jest silna.
-Słyszałeś jak podczas wojny będąc z wami w ciąży, wybiegła i jak oszalała zaczęła walczyć,w tym ratując mnie?
-To akurat najciekawsza i najzabawniejsza historia, jaką dano było mi wysłuchać- uśmiechnąłem się próbując sobie wyobrazić ją w walce z wielkim brzuchem. Ciężko było mi to wymyślić, bo mama nie miała już brzucha ciążowego, wyglądała jak każda dorosła wilczyca. Bardziej zastanawiało mnie ile jeszcze wytrzyma z moim bratem ale nie powiedziałem tego na głos, nie wypadałoby. W końcu mama odeszła od niego, chyba po coś do picia dla niego.
-Mamo- powiedziałem cicho- będę przed jaskinią próbować latać. W razie czego wołaj.
-Dobrze Yamis- uśmiechnęła się lekko.

*

Starszy z tej mojej dwójki wyszedł a z jego gołych łopatek wyrosły skrzydła. To była jego jedyna dotychczasowa moc, jaką opanował. Wiedziałam, że nauka latania przychodzi mu z trudem przez mały rozmiar skrzydeł, chyba po prostu chciał być sam. Nie wiedziałam, że posiadanie szczeniąt jest takim wyzwaniem.
-Nie nudzisz się z nimi- stwierdził Midale siadając obok.
-Staram się jak mogę- wzruszyłam ramionami.- Bywa ciężko ale trzeba sobie poradzić. Ktoś musi mieć tu jaja- parsknęłam cicho śmiechem aby nie wybudzać tak szybko nieprzytomnego syna.

<Midale?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz