środa, 8 marca 2017

Od Cajsim Do Yogani i Deny

Dzisiaj była piękna pogoda. Był ciepły i słoneczny dzień. Wcześnie rano kiedy Akkari jeszcze spał wybrałam się na spacer. Oczywiście zostawiłam mu kartkę żeby się nie denerwował. Wybiegłam z wąwozu i wzbiłam się w powietrze. Dzisiaj wspaniale się latało. Przeleciałam przez słoneczną polanę i wylądowałam w brzozowym zagajniku. Lecąc widziałam Orona polującego na Trawiastej prerii. Pewnie śniadanko dla Yogani - pomyślałam. Zawsze lubiłam brzozowy zagajnik, panował tam spokój i harmonia, a także swoista radość. Zawsze odnajdywałam się wśród cichych szeptów drzew. Przy wodospadzie życia zostawiłam wiadomość dla swojej rodziny. Woda z wodospadu tworzyła mały strumień płynący do mojej ojczystej ziemi. Łódka z kory z małą wiadomością szybko popłynęła w dół strumienia. Ciekawe co robi teraz Yogani?-pomyślałam. Wróciłam więc do wąwozu. Yogani i Oron wracali do swojej jaskini. Pewnie z jakiegoś spaceru albo coś w tym stylu…
-O Cajsim! Jak dobrze cię widzieć!
-Ciebie też dobrze widzieć! Jak dawno nie rozmawiałyśmy.
-Słyszałam, że masz narzeczonego?
-No tak ty też już wiesz, a ładnie to tak podsłuchiwać innych?Akkarin mi wszystko powiedział.
-Cała wataha wie!A wy przecież mówiliście tak głośno.
-Już się nie usprawiedliwiaj!- Powiedziałam dumnie, a potem obie wybuchnęłyśmy serdecznym śmiechem.
-No to jak jest? Mów.-zapytała mnie.
-Co tu dużo mówić. Jest wspaniale. Sama zresztą wiesz.-Powiedziałam spoglądając na Orona w jaskini Alf.
-Chciałam ci powiedzieć o czymś…-zaczęła.
-Wal śmiało!-odrzekłam wesoło.
-Dzisiaj znalazłam pewną waderę. Ma na imię Dena jest w zaawansowanej ciąży.Uciekła z powodu wojny w swojej watasze. Jej ukochanego zabili wrogowie.
- To bardzo przykre, jak ona się trzyma?
-Jest silną osobą, ale potrzebuje odpoczynku. Dużo przeszła. Po za tym niedługo urodzą się szczeniaczki.
-Przyjmiemy ją do naszej watahy? Sądze że potrzebuje domu,miejsca gdzie będzie mogła ułożyć sobie życie od nowa.
-Tak, przyjmiemy. Chciałam żebyś wyraziła swoją opinie.Ale spodziewałam się ze się zgodzisz.
-Chodźmy do niej. Niech nie siedzi sama.
-Masz rację, chodźmy.- Powiedziała Yogani i udałyśmy się do jaskini. 
Oron zajadał się resztkami z polowania. Poszłyśmy do salonu. Leżała tam brązowo biała wadera,która jadła kawał boczku.
-Jak tam Deno? To jest moja przyjaciółka Cajsim. Jest betą naszej watahy.
-Witaj Deno jestem Cajsim.

(342 słowa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz