wtorek, 28 marca 2017

Od Cajsim CD Akkarina

część: nie wiem która, za to mam tytuł "Same tajemnice"
Byłam wściekła. Byłam potwornie wściekła na Yogani. "Jak ona może!? Rozumiem że jest trochę nie swoja po śmierci Orona, ale żeby robić rozprawę Akkarinowi?! I właściwie za co? Za to że nas wszystkich uratował? W dodatku on przyjmuje to tak spokojnie. " Rozmyślałam patrząc na jego twarz. On był pogrążony we śnie, a ja nie mogłam zasnąć. Zapewne Akkarin był zrezygnowany i z góry dobrze wiedział co go czeka, ale jednak ja byłam zaskoczona. Myślałam że Yo go oszczędzi. Na zewnątrz było tak cicho. Przewracałam się z boku na bok nie mogąc zasnąć. Te pytania męczyły mnie cały czas. "Co się jutro stanie? Czy widzę go po raz ostatni?"
Nie spałam całą noc. Teraz musiałam wstać. Czułam się okropnie. I w dodatku nie wpuścili mnie na rozprawę! Miarka się przebrała! Czemu Yoga jest taka wredna?! Do jasnej cholery! Jestem betą czy nie jestem?!
Postanowiłam wspiąć się na najwyższy szczyt gór siedmiu wichur, może to mi pozwoli zapomnieć o problemach, chociaż wątpię...
Wspinaczka górska to był wspaniały pomysł. Czułam jakby góry znały mój problem i rozumiały mnie. W końcu ujrzałam najwyższy wierzchołek. Rozglądałam się dookoła podziwiając widoki. Nagle zauważyłam wilka ze skrzydłami.Wylądował obok mnie gdy nagle spostrzegłam że ten wilk to patronka Zii!
-Patronka Zii! Jakiż to zaszczyt widzieć  waszą wysokość!-Złożyłam przed nią niski ukłon.
-Tak to ja. Ciebie też dobrze widzieć Cas! Starczy już tych ukłonów.-Patronka wyglądała na wesołą, legendy mówiły prawdę.-Rozchmurz się Caj! Nie bądź smutas! -zawołała Zii.Uśmiechnęłam się mimo woli.
-A więc! Przychodzę do ciebie by ci pomóc i coś oznajmić. Nie martw się rozprawą Akkarina. Został wygnany, ale wróci musisz mi wierzyć. A teraz proszę cię zrób co mówię. Idż do uzdrowicielki i dokładnie się przebadaj.
-Ale po co?
-Zrób co mówię a się dowiesz. A teraz zmykaj do watahy. Aha! I jeszcze jedno! Nie złość się na Yo, to dla niej trudny czas.
-Nie wiem jak ci dziękować! Zrobię co każesz.
-Podziękuj mi swoim uśmiechem! A teraz żegnaj. Słyszę że Phorm mnie woła.
-Żegnaj patronko Zii!
Patrzyłam jak odlatuje przez chwilę. Potem poszłam za radą patronki i ruszyłam w dół.
***
-Naprawdę!? 
-Tak, jesteś w ciąży.- głos Isil odbił się echem po ścianach jaskini.Nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam tak zaskoczona! Wypełniała mnie radość.
-To wadera. Jedna.-rzekła Isil.-Idż powiadomić Akkarina jeszcze zdążysz. Isil uśmiechnęła się i wyprowadziła mnie z jaskini. Pobiegłam w stronę Akkarina i zatrzymałam go.
- Caj. Proszę. Nie płacz. Nie złość się. Żyj jak dawniej. Proszę...
-Nie zamierzam cię zatrzymywać...
Powiedziałam, głęboko wierzyłam w słowa Zii, tylko żeby się nie pomyliła...
-W takim razie po co tu jesteś i rozwijasz powiększasz gorycz?
-Muszę powiedzieć ci coś ważnego.
-Co?
-Jestem w ciąży.Pomyślałam, że... to ty powinieneś jej nadać imię.
-Czyli to wadera?
-Tak.
- Jedna?!
-Też mi się to wydaje dziwne, ale tak.
-Może...Elenda?
-Wspaniałe.
-Muszę już iść.
- Do widzenia.
- Żegnaj...
I odszedł. Patrzyłam jak zbliża się do widnokręgu i znika mi z pola widzenia. Wyobrażałam sobie jak zawraca i podchodzi do mnie mówiąc "zostaje" ,ale to było niemożliwe...
***
Minęło trochę czasu od tamtego wieczoru. Yo zachowywała się ostatnio dziwnie. Tak jakby nie kontrolowała do końca swoich czynów. Jej oczy mówiły co innego niż ciało. Coś było nie tak...Midale zresztą też, tak jakby coś ukrywał. Tylko jeszcze nie wiedziałam co. Wiem że dzieje się coś niedobrego...jaka szkoda że Akkarina tu nie ma. Brakuje mi go i to bardzo. "Ciekawe co się z nim teraz dzieje?Kiedy wróci?"Tego rodzaju pytania nie dawały mi spokoju. Patrząc w błękit nieba szukałam odpowiedzi. Wsłuchiwałam się w wiatr żeby mi coś powiedział. Ale on milczał...

<Akkarin?>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz