Watacha 12 - opowieść Akkarina
Sołońce chyliło się ku zachodowi, lecz cała watacha zgromadziła się przy ognisku po środku wąwozu. Minęły już 3 dni odkąd zostałem poszkodowany w podziemiach, a Yogani zaczęła się domyślać co tam zaszło, więc postanowiłem im o tym opowiedzieć. Oron widząc, że wszyscy niecierpliwie czekają rzekł:
- Zaczynaj.
- Gdy byłem młody żyłem na terenach watachy ziemi w krainie znanej jako ,,pradawna puszcza". Nasza okolica sąsiadowała z królestwem Pagdumota, który był złowrogi wobec nas, ale magia lasu zawsze powstrzymywała te najazdy. Przez pewien okres około 2 lat temu, wrogowie zaniechali osłabiania naszego domu... Jednak zaprzestali ataków tylko po to by się zjednoczyć. Wtargneli na nasze ziemie przez wąwóz na skraju lasu. Teorytycznie nic nam nie groziło, lecz oni z czystej z zemste postanowili nadrobić prawie 3 góry* tylko by na nas najechać. Broniliśmy się dzielnie, lecz dostaliśmy rozkaz by ,, zwijać tyłki i zwiewać jeśli nam życie miłe" efekty tego rozkazu byłe takie, że 2/10 naszych ludzi zabito, a pozostałych wzięto do niewoli. A przynajmniej tak myślano. Dzieśęć osób, w tym ja zdołało uciec. Ruszył za nami pościg. Połowa umarła nie zbyt szybko biegnąc, lub przez słabą obronę. Na moich oczach mordowali w biegu jednego po drugim zostawiając za sobą krwawe ścierwa. Pozostałej piątce równiesz nie udało się uciec, ale za to zostali złapani.
- To... W takim razie. Jak tu z nami teraz jesteś? - odezwała się Dena
- Cierpliwości... Mój informator dostarczył mi wiadomość, że Padgumotanie zawarli sojusz z watachą ziemi który miał na celu zaprzestanie ataku w zamian za zdobyte ziemie... Zapomniano o nas. Przez własnych rodaków zostaliśmy potępieni, za wywołanie wojny, oddanie ziem i usługiwanie byłemu wrogowi. A prawda była inna. W dzień charowaliśmy scinając nasz były dom i kopiąc podziemia. W nocy... Niektóre sceny były tak drastyczne, że... Powiem tak. Składanie z nas ofiar, by zaspokojoć ich bogów była jak drzazga w porównaniu do odciętej głowy. W pewnym momencie nadarzyła się okazja, bu znów uciec. Większość odmawiała, lecz nasza piątka i mały basior postanowili przechytrzyć wroga. Nie będę podawawał szczegółów. Ważne, że godzinę później gnaliśmy pędem przed siebie. Ale niestety. Znaleźli się tacy chytrzy, którzy myślel, że odzyskają wolność nadając na nas. Wyruszył pościg. Ale byliśmy dalej niż przedtem. Tym razem biegliśmy ku granicy z waszą watachą. Nie przekroczyli by dwóch granic... Postanowiliśmy się rozdzielić pobiegliśmy na północ, południe, południowy zachód, północny wschód i ja pobiegłem na zachód. Jednak przed rozstaniem poznaliśmy swoje imiona, byśmy mogli się poznać w przypadku spotkania Ten mały odważny basior miał na imię Saito. Teraz już wiecie, dlaczego tak zareagowałem na to imię. Nie wiem gdzie są inni. Saito powiedział mi wczoraj, że Elisia z którą pobiegł na południe rozstała się z nim tylko gdy dorósł. Ja biegłem jednak na zachód ujrzałem tam puszczę podobną do mojego starego domu i... Dalszą historię znacie. Po wydarzeniach, które miało miejsce w ostatnim czasie stało się oczywiste, że problem bezsensownych obrzędów i krwawych najazdów Padgumu stał się problemem większości wtach sąsiadujących z watachą ziemi i Padgumem. Tylko co robić... Oto moja historia. Starałem się o niej zapomieć ze względu na spokój znaleziony w waszym gronie, ale teraz już wiem, że mój problem dotknął wielu watach.
* góra - szerokość wielkiej góry liczona od poziomu morza - 13,67 km
Cz 13 wkrótce
Padgumot odmienia się Pagdumotem
OdpowiedzUsuń