Było już po północy. Szedłem korytarzem Wielkiej Groty. Pagdumot nauczył mnie czytać myśli, bez zgody właściciela i kontrolować cudzy umysł. Dopiero teraz zrozumiałem, dlaczego nikt z jego armii nigdy nie uciekał z pola walku, dlaczego zawsze trzymali szyk. Pagdumot kontrolował ich umysły... Nagle przy wejściu do groty usłyszałem głos...Cajsim?! Ona może przecież wszystko popsuć!
~Odejdź stąd. Nic mi nie jest. Mam plan.
~Akkarin?To ty to naprawdę ty! Tak się ciesze. Jaki plan? - odpowiedziała.
~Niedługo wszystkiego się dowiesz. Wracaj. Błagam cię.
~Niechętnie się zgadzam, ale dobrze.
~Kocham cię.
~Ja ciebie też.
Odeszła. Całe szczęście.
***
Rozpoczęła się narada wojenna. Po mojej lewej stronie stał Biały Demon - Aris. Patrzył na mnie krzywo w przeciwieństwie do Pagdumota, który rozglądał się z kamienną twarzą.
- Witajcie. Pozwólcie, że przedstawię wam nowego -Akkarina.
Po sali przeszedł pomruk... W sumie...czego?
- Przejdźmy zatem do istotniejszych spraw. Skupiamy się na ataku, lecz musimy kontrolować ofensywę na północnym krańcu...- nawet go nie słuchałem. Myślałem o czymś dużo ważniejszym. O moim planie. Nikt nie może się o nim dowiedzieć. Moja intryga ma jednak swoją cenę. Zostanę na zawsze sługą Pagdumota, będę zdrajcą i... Mogę JĄ stracić. Narada się skończyła. Ostateczne uderzenie mieliśmy zadać jutro. W zamyśleniu udałem się do mojego domu.
***
Staliśmy na wzgórzu. Obserwowałem razem z Arisem i Pagdumotem jak oddziały walczą z moją... zaiste byłą watahą. Przegrywali. I to zdecydowanie. Nic nie mówiliśmy, a na twarzy dowódcy malował się zmęczenie i skupienie. Muszę działać szybko...
Nagle wbiłem pradawny sztylet w sam środek głowy Pagdumota.
Cz. 20 wkrótce.
(340 słów)
<Tak, tak... Wiem. Znowu wywołam poruszenie. Może być?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz