niedziela, 12 marca 2017
Od Saito Do Orona
Jakaś wilczyca i wilk właśnie oglądali nie widziane przez nikogo przed nimi tereny, gdy nagle wadera coś zauważyła.
- Hej! Akkarin, widziałeś? Tam chyba przebiegł jakiś wilk.
- Nie, nic nie widziałem, byłem zajęty tymi kośćmi pod tobą -odpowiedział jej spokojnym głosem ów Akkarin.
- Jakimi kośćmi!? -krzyknęła, blednąc, wadera.
-No tymi tutaj -pokazał przed siebie. -Nie krzycz, to są kości królika.
- Gdzieś tam przebiegał wilk -wilczyca wróciła do tematu.
- No to ja to sprawdzę, a ty tu zaczekaj -uśmiechnął się basior i ruszył w stronę krzaków.
Kiedy Akkarin zniknął za dużym krzakiem, Cajsim upadła na ziemię. Czuć było dziwny zapach usypiajacy.
Wtedy właśnie Akkarin znalazł mnie. Małego wilka który dopiero co dorosnął.
- Kim jesteś!? -spytał.
- Tego to i ja mogę się spytać.
- Jestem odkrywcom Watahy Śnieżnych Szczytów -Przedstawił się. -A ty z jakiej watahy jesteś?
- Z żadnej, a co? -spytałem zmieszany.
- Hmm... może chciałbyś dołączyć do naszej? Mamy mało członków i chętnie cię przyjmiemy -zaproponował.
- Może? -zastanowiłem się.
- No to zaprowadzę cię do Alfy -oznajmił.
Wtedy Cajsim powoli zaczęła odzyskiwać przytomność.
Była osłabiona. Basior, którego poznałem krzyknął.
Wtedy wzięliśmy ją razem i poszliśmy do Alfy.
Po chwili byliśmy na miejscu. Jakaś inna wadera szybko zajęła się Cajsim i moi nowi znajomi gdzieś poszli. Podszedł do mnie jakiś basior wziął mnie na bok.
<Oron dokończ>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz