Od czasu ataku na moją watahę minęło parę dni. Parę dni od bezpowrotnej straty brata i ukochanego. Po nich zostały mi piękne wspomnienia, widok ich zabijanych przez wrogów, a na koniec po tym drugim została mi ciąża. Byłam gdzieś w połowie czasu od porodu, wiedziałam to. Po dłuższym czasie wędrówki, znalazłam się na granicy terenów nieznanej mi watahy jednak nie miałam siły na dalsze podążanie, musiałam odpocząć przez dodatkowy noszony ciężar. Opadłam zaraz przy wodzie, powieki same mi się zamykały.
Nagle usłyszałam czyjeś zbliżające się kroki. Z trudem po otworzeniu oczu podniosłam głowę w kierunku idącej postaci. Góra pięć metrów ode mnie stała biała wilczyca, spoglądając na mnie nieufnie.
-Kim jesteś i co tu robisz?- Zapytała spokojnie ale z oczu widziałam, że zachowuje ostrożność.
-Szukam schronienia. Moją watahę zaatakowano, straciłam bliskich- powiedziałam zaciskając zęby przez przeszywający skurcz w brzuchu. Tamta wykonała krok do przodu w moim kierunku.
-Potrzebujesz pomocy, chodź ze mną do naszej watahy, pomożemy ci. Dasz radę wstać?- Zapytała się już będąc przy mnie.- Jestem Yogani.
-Ja Dena. Chyba tak, wstanę- mruknęłam z trudem dźwigając się na równe łapy. Wadera przyjrzała mi się z zaskoczeniem.
-Spodziewasz się potomstwa- powiedziała spoglądając na mój brzuch. Słabo się uśmiechnęłam zważywszy na zmęczenie.
-Połowa oczekiwania za mną.
Nagle usłyszałam czyjeś zbliżające się kroki. Z trudem po otworzeniu oczu podniosłam głowę w kierunku idącej postaci. Góra pięć metrów ode mnie stała biała wilczyca, spoglądając na mnie nieufnie.
-Kim jesteś i co tu robisz?- Zapytała spokojnie ale z oczu widziałam, że zachowuje ostrożność.
-Szukam schronienia. Moją watahę zaatakowano, straciłam bliskich- powiedziałam zaciskając zęby przez przeszywający skurcz w brzuchu. Tamta wykonała krok do przodu w moim kierunku.
-Potrzebujesz pomocy, chodź ze mną do naszej watahy, pomożemy ci. Dasz radę wstać?- Zapytała się już będąc przy mnie.- Jestem Yogani.
-Ja Dena. Chyba tak, wstanę- mruknęłam z trudem dźwigając się na równe łapy. Wadera przyjrzała mi się z zaskoczeniem.
-Spodziewasz się potomstwa- powiedziała spoglądając na mój brzuch. Słabo się uśmiechnęłam zważywszy na zmęczenie.
-Połowa oczekiwania za mną.
<Yogani?>
(205 słów)
(205 słów)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz