czwartek, 9 marca 2017

Od Cajsim CD Akkarina

Wyruszyliśmy w południe. Słońce górowało nad  naszymi głowami. Biegliśmy przez brzozowy zagajnik w stronę puszczy. Akkarin spoglądał na mnie co chwilę zastanawiając się czy to na pewno dobry pomysł żebyśmy szli razem. Ale ja wiedziałam swoje. Niech sobie nie myśli że mnie zostawi. W końcu ja też jestem odkrywcą. Co Oron sobie myślał wysyłając tylko jego. Do licha, jesteśmy razem czy nie jesteśmy!...Przerwałam rozmyślania, bo właśnie teraz doszliśmy do puszczy, na jej skraju stała ogromna Akacja. Z jej gałęzi zwisało mnóstwo lian. Kolorowy ptak przysiadł na gałęzi i rozpoczął śpiew. Akkarin skierował na mnie swoje spojrzenie i zaczął mówić:
-Kiedyś mówiłaś, że na południu leży twoja ojczysta ziemia...
-Tak, to prawda, jednak ziemie mojej rodziny leżą za bardziej na południowym wschodzie. Za górami siedmiu wichur.
-Nigdy dużo o tym ze mną nie rozmawiałaś. Jak tam jest?
-Za górami rozciągają się prerie i łąki. Przecina je potok z krystaliczną wodą to właśnie on spływa z wodospadu życia. Moja rodzina z niego zazwyczaj czerpie wodę. Niektórzy mawiają, że to właśnie dzięki tej wodzie moja rodzina słynie z takiego optymizmu i siły do działania. Dalej rośnie wielki las pełen jaskiń i porośniętych mchem skał.
- Tam musi być pięknie. To znaczy, że pewnie za puszczą są podobne tereny.Ruszajmy!-rzekł i szybko ruszył do przodu. Chciałam go zapytać o jego ojczystą ziemie, ale nie zdążyłam. Może on po prostu nie chce o tym rozmawiać.
Przemierzaliśmy puszczę aż do zachodu słońca. Słońce powoli chowało się za horyzontem, zalewając las i ziemię pomarańczowym blaskiem. Gdy zrobiło się ciemno rozbiliśmy obóz pod wielkim dębem. Leżałam obok niego rozmyślając. Księżyc pięknie dzisiaj świecił. W końcu zamknęłam oczy i zasnęłam.

(270 słów)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz