niedziela, 26 marca 2017

Od Azraela Do Ktosia ,,Kiepski początek''

Biegłem na przód omijając zarośla. Przed ucieczkom strażnicy z tamtego więzienia coś mi wstrzyknęli przez co nie czułem się za dobrze, a w głowie znowu odezwały się te śmiechy. Po chwili takiego biegu zwolniły ponieważ wyczułem zapach innych wilków. Nawet sporej ich ilości, co oznaczało watahę. Po chwili jednego zauważyłem, był to basior o białej puszystej sierści. Najwidoczniej nie wyczuł bo zaczął dokładniej węszyć po okolicy.
,, Zabij go" - usłyszałem w swojej głowie śmiejący się głos. Pokręciłem przecząco głową.
- Głupie prochy. - warknąłem cicho tak by basior mnie nie usłyszał. 
,, Wiemy, że tego chcesz. Zabij go" - mówiły a ja coraz bardziej się przed tym nie powstrzymywałem. W końcu opór ustąpił, a ja chcąc nie chcąc rzuciłem się na białego basiora. Nie wiem ile tak walczyliśmy jednak po dłuższym czasie walczyłem dlatego, że chciałam, dlatego że on nie przestawał. Skończyliśmy dopiero kiedy w tym samym czasie upadliśmy na ziemie i straciliśmy przytomność.

~ Następnego dnia ~

Obudziłem się na wygodnym posłaniu i miałem opatrzone rany po wczorajszej bójce. Kiedy wstałem zauważyłem coś na wzór krat, ale mimo wszystko było tu przyjemnie. Czułem jednak, że jestem sam, a co najmniej puki nie usłyszałem kroków na kamiennej posadce. Nie za bardzo wiedziałem gdzie jestem lecz i tak nie podobało mi się to. Wilk, który tu kroczył powoli się do mnie zbliżał.

< Ktosiu, może się przejdziemy? Chętnie odpisze kilku ktosiom. > 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz