-Mam Cię pilnować podczas przechadzki -powiedziałam.
Basior podszedł i sprawdził czy drzwi od jego celi są otwarte. Były. Wrócił na skóry i rozłożył się wygodnie. Wszystko robił w prawdziwie ślimaczym pędzie. Kiedy wreszcie się ułożył, byłam delikatnie podenerwowana. On tymczasem jak gdyby nigdy nic spojrzał na mnie i spytał:
-A skąd pewność, że mam ochotę na jakieś przechadzki i spacery?
Nie wybuchłam. O nie. Uśmiechnęłam się sprytnie w głębi duszy, wzruszyłam ramionami i odwróciłam się tyłem do niego.
-Alfa mnie poprosiła abym ci pilnowała, więc jak nie chcesz to później nie wyjdziesz -rzuciłam przez ramię i spojrzałam na przysłuchującego się tej rozmowie Arisa.
Basior szybko wstał i zreflektował się:
-Grzechem było by nie przejść się z tak piękną waderą, tak więc prowadź, ma Pani.
W głębi duszy, uśmiechnęłam się triumfalnie.
Ruszyłam bez słowa w stronę wejścia do więzienia. Przez całą drogę basior co rusz na mnie spoglądał. W sumie nic dziwnego, zapewne chciał wiedzieć kim jestem. Kiedy wyszliśmy i naszym oczom znów ukazało się słońce, stanęłam i spytałam:
-Czemuż to tak na mnie patrzysz?
Mogłam się założyć, że się lekko zaczerwienił.
-Ciekaw jestem, z kim mam przyjemność rozmawiać, Pani -rzekł.
-A nie uważasz, że powinieneś przedstawić się pierwszy? -zasugerowałam.
-Myślałem, że Alfa zdradziła Pani me imię. Nazywam się Shibudo -przedstawił się.
Spojrzałam na niego badawczo. Chyba nie kłamał. Chyba.
-Ja mam na imię Aurelia -powiedziałam tylko. -Gdzie zamierzasz iść?
<Wybacz, że takie krótkie, sam dialog, połowa właściwie skopiowana od ciebie i w ogóle... Wciąż jeszcze się przystosowuję. Następnym razem postaram się już o coś dłuższego i lepszego.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz