sobota, 29 kwietnia 2017

Od Aditi do Hoki,Aidany(Elendy)

Kroczyłam dumnie przez dzikie ostępy puszczy.Słońc przebijało się przez szmaragdowo-zielone korony drzew.Ze okolicy  dochodziły do nas niezwykłe dźwięki.Gdzieś wysoko słychać było śpiwne głosy małych kolorowych ptaków,trochę niżej niskie krakanie wielkich niebiesko-czerwonych papug,a najniżej okrzyki małp i ryki drapieżników.Drzewa były piękne.Niektóre młodziutkie,a niektóre bardzo stare i majestatyczne. Moją uwagę przykuły wielokolorowe płatki orchidei.Przyglądałam się jej z zaciekawieniem i podziwem. Hoki również patrzyła na kwiaty z zainteresowaniem,jednak Aid nie pozwoliła nam na dłuższe oględziny:
-Na co wy się znowu gapicie?!
-Na ten przepiękny kwiat.-rzekła Hoki.
-Myślałam że to będzie wyprawa, a nie botaniczna, wycieczka, krajoznawcza!
-Uspokój się Aidano.-Hoki zawsze mówiła pełnym imieniem.
-Ja chcę iść! Owszem kwiatek jest ładny, ale przygoda czeka!
-Już idziemy.-odrzekłyśmy z niechęcią,jednak nie było sensu dużej się spierać.
Dalej podążałyśmy przez las,a on na każdym kroku coraz bardziej nas zadziwiał. Ujrzałam wysokie drzewo i zaczęłam się na nie wspinać.Wszystkie na mnie patrzyły,trochę mnie to krępowało,ale wspinałam się dalej. W końcu wspięłam się tak wysoko jak mi na to pozwalały gałęzie.
-Siostra! Zejdź trochę niżej bo w końcu zlecisz!-Wrzasnęła Elenda.
-Chodzę lepiej po drzewach niż ty,nic mi się nie stanie!-krzyknęłam w dól,głupkowato się uśmiechając,mina El była bardzo wymowna.Hoki roześmiała się,a Aidana próbowała się wspiąć.
-Ja muszę tam wejść!-łapy ześlizgiwały jej się z kory,ale w końcu udało jej się wspiąć na pierwszą gałąź,a ja wychyliłam się i rozejrzałam się dookoła.
-Stąd widać chyba całą puszczę!I góry siedmiu wichur!-krzyknęłam rozglądając się z podziwem...

<Hoki?Aidana? Przepraszam za długość. :)>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz