poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Od Deny do Noe

W przeciągu kolejnych dni w watasze znalazły się nowe twarze. Aż dziwne było to, że coraz więcej członków jest a alf nie ma. Rozmyślania przyszły akurat w segregacji dokumentów, które znalazły się na podłożu po wpadnięciu przez Valda, oczywiście zaraz znikł z pola zdarzenia. Dosyć szybko wróciła papiery na swoje miejsce, wówczas ktoś przyszedł nieśmiało idąc do mnie. Siedząc bokiem, spojrzałam na przybysza. Ach, to ten nowy basior, Noe.
-Em, przepraszam- zaczął przystając dobre parę metrów ode mnie.
-W czym mogę ci pomóc Noe?- Zapytałam się ciepło posyłając mu uśmiech. Spojrzał zaskoczony i zmieszany.
-No więc... Ja...
-Nie musisz się wstydzić- zaśmiałam się lekko.- Czy chodzi ci, że pamiętam twoje imię a ty mojego nie możesz sobie przypomnieć?
-Skąd wiedziałaś?
-Zgadywałam- wyszczerzyłam się.- Jestem Dena, w razie czego mów śmiało, że nie pamiętasz imienia rozmówcy. To przecież nic złego, zważywszy na to, że jesteś tu bardzo krótko. Zanim przejdziemy do twojej sprawy, może chcesz coś do picia? Śmiało rozgość się i z miejsca przepraszam za lekki bałagan przez synów.

Noe?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz