Nawet nie wiem, co mnie tu przywiało, Dena zaprowadziła mnie do innego pomieszczenia. Tam, po chwili oboje siedzieliśmy i jedliśmy ciastka, lecz gdy tylko szczeniaki je wyczuły, zjawiły się i sami zjedli połowę.
-Przepraszam cię za nich.
-Nic się nie stało, szczeniaki są takie.
-Prawda.
-Wracając do tematu. Widziałem w puszczy dziwnego wilka z samego szkieletu i pomyślałem, że to ważne. Ponieważ parę razy widziałem go na granicy puszczy.
Wadera z zaciekawieniem mnie słuchała.
-Oczywiście, nie sądzę, że musi mieć złe zamiary, ale może trzeba byłoby nawiązać z nim kontakt?
-Możliwe, że to byłby dobry pomysł.
-Oczywiście nie możemy iść sami i może by z kimś tam pójść.
Wziąłem łyk picia i skończyłem.
-I chciałem spytać, czy wiesz kto będzie do tego dobry, no chyba że chcesz to rozwiązać inaczej.
(*Dena)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz