poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Od Cajsim do Midale,Deny i Arisa

W celi zapanowała cisza, cisza przepełniona moją nienawiścią. Nienawidziłam Midale za to co zrobił. Pozbierałam się już po stracie Yo jednak na jego widok nienawiść i ból wróciły.Jego przeprosiny nic tu nie zmieniały. To co zrobił jest niewybaczalne. Jego słowa odbijały się ode mnie jak od góry lodowej. Nagle znów się odezwał:
-Wiem, że nie po to tu przyszłaś.
-Masz rację, przyszłam żeby powiedzieć ci jaką decyzję podjęłam w twojej sprawie.- mój głos był zimny i nieustępliwy, byłam pewna tego co postanowiłam jednak zawahałam się, przypominając sobie jego wzrok, wzrok żądny krwi, pełen nienawiści, a potem moją przyjaciółkę w kałuży krwi szybko odrzuciłam wahania i powiedziałam sobie "To za Yogani"...
- Niniejszym skazuję cię na śmierć.-tym razem ton mojego głosu był zupełnie wyprany z uczuć, zimny i pełen zawodu.Czułam na sobie wzrok Arisa. Był zszokowany ale i zadowolony. Midale odezwał się znowu:
-Nie będę się opierał. Całkowicie się z tobą zgadzam, ja zasługuje na  śmierć.
-Nie! Ty nie zasługujesz na śmierć!-niespodziewanie Dena zakrzyknęła wbiegając do jaskini.-Caj błagam cię! Nie rób tego...on się zmieni.
-To jest sprawiedliwość. Zapłaci swoim życiem za życie Yogani. Zrobię to by ją pomścić.
-Zemsta nie jest sprawiedliwością. Proszę....
-Dosyć! Już postanowione. Przykro mi, ale Midale został skazany na śmierć, zapłaci za to co zrobił.-rzekłam zdecydowanym tonem i wyszłam szybkim krokiem z jaskini. Biegłam, lecz nie do jaskini. Biegłam gdzieś w góry, gdzieś daleko. Nie chciałam patrzeć na Denę ani na nikogo z tej watahy, chciałam być sama...
***
Przed wschodem słońca stawiłam się na słonecznej polanie. Przygotowałam się do egzekucji. Gdy słońce zaczęło wychylać swe pierwsze promienie kazałam Arisowi wyprowadzić więźnia. Aris był bardzo zadowolony, od wczoraj tryskał energią i zapałem, ja nie czułam nic, ale byłam pewna tego co robię...
Cała wataha zebrała się na słonecznej polanie dookoła mnie,związanego więźnia i strażnika. Zaczęłam mówić:
-Niniejszym skazuje obecnego tutaj Midale na śmierć i oskarżam go o zabójstwo. Teraz zostaną odczytane jego winy.-potem Aris przeczytał winy Midale i ja odezwałam się znowu:
-Więźniu!Chciałbyś coś powiedzieć?
-Chciałem tylko powiedzieć że przepraszam was wszystkich za to co zrobiłem i tak,przyznaje się do tego.
-Dobrze możemy więc zaczynać pojedynek. Rozwiązać więźnia!-Aris posłusznie rozwiązał Midale i widziałam że szepnął mu coś do ucha, a potem pchnął Midale na środek polany. 
Skoczyłam z furią i siłą na Midale jednak nie trafiłam na niego, a na Denę. Ochroniła Midale przed ciosem jak tarcza. Wstałam otrzepałam się i spojrzałam na Denę.

<Midale? Dena? Aris? Przepraszam że musieliście tyle czekać. >






 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz