Otworzyłam oczy. Po raz pierwszy w życiu ujrzałam świat. Od razu rozejrzałam się w poszukiwaniu mamy. Jednak jedynym innym wilkiem w tym pomieszczeniu była druga szara kula leżąca obok mnie. To był chłopiec. W celu obudzenia go, wdrapałam się na grzbiet szarej kulki. Gdy to nic nie dało, zaczęłam ciągnąć go za uszy. W tym momencie ujrzałam kątem oka, jakiś ruch. Obróciłam łebek. Znowu! Coś kryło się tuż za mną. Skoczyłam do tyłu ale to dziwne coś znów mi uciekło.
Skakałam tak trochę za nieuchwytnym cośem. W końcu dałam sobie spokój i ułożyłam się obok tej "szarej kulki lenia"
Wtem do jaskini wszedł wilk. Wadera. Mama? Podczłapałam do niej zataczając się na wszystkie strony. W pewnym momencie straciłam równowagę i gdyby nie nos mamy już leżała bym na ziemi. Podniosłam pyszczek i pisnęłam cicho domagając się mleka. Lecz zamiast kremowej, i tłustej substancji, mama położyła przede mną coś czerwonego. Obwąchałam to dokładnie i spojrzałam na waderę pytająco.
- Am, am Hoki. To się je
Spojrzałam przerażona na niezidentyfikowany, czerwony obiekt. Że niby ja mam to zjeść?!
< Emmm... Brak weny?>
34 zdania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz