Zastanowiłam się, sprawa z pozoru wyglądała na łatwą. Z doświadczenia wiedziałam, że takie pozory często potrafią być iście zabójcze.
-Trzeba się zorientować co z innymi wilkami. Może akurat ten wilk zabłądził i został tu albo coś innego, różnie z tym może być. Wypadałoby innych poinformować.
-Co to da?
-Ich poglądy i paru ochotników- powiedziałam biorąc łyk przeglądając kilka pergaminów.- Wydaje mi się, że ktoś już wcześniej wspominał coś o podobnym szkielecie ale wtedy szybko znikł. Możliwie, że to ten sam.
-Mógł powrócić z jakimś celem?- Zapytał się zastanawiając Noe. Wzruszyłam ramionami.
-Kto wie. Cóż, idę powiadomić o tym watahę, zobaczę co oni na to.
-Pójdę z tobą, nie mam nic ciekawszego do roboty.
Nie odpowiedziałam na to, szybkim krokiem podreptałam do reszty, która się akurat zebrała. Po przekazaniu im wiadomości, niestety nikt nie mógł dołączyć do wyprawy przez obowiązki. Uśmiechnęłam się pod nosem zwracając się do towarzyszącego basiora.
-Czyli wychodzi, że trzeba załatwić to samemu.
-Nie martwisz się tym?
-Czemu? To tylko szkielet wilka, były już gorsze rzeczy niż takie buty. Poza tym to może pójść nam na rękę.
-Czemu?
-Gdyby większa grupa wilków poszłaby do niego, mógłby uznać to za potencjalny atak a zależy nam na jak najspokojniejszym porozumieniu się.
Noe?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz