Od pewnego czasu czułam się dobrze. Nic mną nie kierowało ani nic podobnego. Byłam jedynie strasznie zmęczona. Non stop spałam…
***
Był piękny słoneczny dzień. Wstałam i od razu poczułam, że coś jest nie tak. Miałam duży brzuch. Czyżbym przesłała ciążę?! Zaraz. To o tym wspominała Kvamanzi mówiąc o "pamiątce" a raczej "pamiątkach". Ale jak mogłam tego nie zauważyć?! Nieważne. Teraz musiałam prędko przygotować się do porodu.
***
Od mojego odkrycia minęły dwa dni. Już cała wataha wiedziała o szczeniętach. Miałam jednak nadzieję, że niecała. Oby nie wiedział tego Midle.
Tego dnia kręciłam się przy ziołach i nagle poczułam ostry ból. Zaczęło się! Jęknęłam i upadłam na ziemię.
Nie wiem jak długo to trwało. Nikt nie zauważył, że rodziłam. Trudno się dziwić. Poprosiłam o to by mi dziś nie przeszkadzali.
Koniec końców wyczerpana uniosłam głowę i ujrzałam dwa prześliczne szczenięta. Chłopczyk i dziewczynka. Cudowne rodzeństwo. Od razu oboje wylizałam i dałam się nieco napić. Gdy maluch ułożyły się do snu, usłyszałam głos
- Witaj. Wiesz mam dziś niesamowitą ochotę pozbawić kogoś matki
- Midle - odparłam z głuchym warczeniem
- Ooo. Znasz moje imię. I tak dziś cię zabiję. A jednym z pierwszych wspomnień tych maluchów będzie bolesna śmierć matki, a następne będzie zarazem ostatnie
- Nigdy!
Poderwałam się na równe łapy i stanęłam w obronie moich dzieci. Basior rzucił się w moim kierunku i z łatwością przygwoździł do ziemi. Następnie rozorał mi pazurami bok. Umierałam. Widziałam jak twarz basiora z okrutnej przemienienia się w przerażoną i zatroskaną twarz naszego starego, dobrego Midela. Udało mi się jeszcze wyszeptać:
- Urodziłam Orona i Hoki. Orona i Hoki…
Potem usłyszałam jeszcze pełen rozpaczy krzyk Caj.
***
Otworzyłam oczy. Stałam na drodze wiodącej ku bramie Neamany. W ten ujrzałam go. Stał patrząc na mnie z tym swoim uśmiechem. Oron. Rzuciłam się w przód. Biegłam by znów spotkać ukochanego. Nasze dzieci zostały na ziemi ale wiedziałam, że są w dobrych łapach…
<Takie trochę zaskoczenie XD>
312 słów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz