poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Od Aureli CD Azraela

-To ty znasz te tereny... -oznajmił bez ogródek. Przestał mówić na per Pani. To kiepsko... 
-Więc prowadź, gdzie Ci najwygodniej -dodał. No genialnie. Nie dość, że muszę tu być i go pilnować, to jeszcze mam wymyślać trasę!? Chociaż... W mojej głowie zaświtał plan. Plan genialny. Ułamek sekundy jeszcze stałam i dokończyłam szybko całą trasę. Byłam tu nowa i nie znałam wszystkich miejsc, ale wiedziałam gdzie te najważniejsze, jak Targowisko, czy Księżycowe Jezioro, leżą. 
-Jak tam chcesz -powiedziałam, wzruszając ramionami. Ruszyłam dość szybko przed siebie. Po chwili jednak obejrzałam się, czy basior nadąża. Siedzenie w więzieniu zapewne raczej nie wpływało dobrze na kondycję... W każdym razie nadążał. Spojrzałam z powrotem przed siebie i... TRACH! Wpadłam na jakiegoś wilka. Oburzona natychmiast odskoczyłam od niego. Jak śmiał!? Chciałam coś powiedzieć, jednak widząc nieznajomego, słowa stanęły mi w gardle. Wilk wyglądał jak... Drzewo. Co więcej nie potrafiłam ocenić, czy to wadera, czy basior, a była to przecież bardzo ważna, podstawowa kwestia. Był, była... A może było? Drzewo było... To coś przede mną było zielone i miało wyrastające z pleców dwie duże gałęzie. Słowem: widziałam wiele różnych przypadków zwierząt z uszkodzonym DNA, ale coś takiego nie powinno istnieć! To przesada... Kiedy ja w najlepsze roztrząsałam sprawę płci i możliwości istnienia drzewopodobnego czegoś, Az i to COŚ mierzyli się dziwnym spojrzeniem. 
-Shi... Bu... Do...? -wydukał w końcu zielony wilk, zakładając, że można go jednak nazwać wilkiem... Na Aię! Aurelio, stanowczo za dużo dzisiaj filozofujesz i myślisz. Od myślenia się szybciej robią zmarszczki! Myślenie jest niepotrzebne i niewygodne. Lepiej założyć byle co i tyle. To. Jest. Wilk. Nawet jeśli dziwny.
-Bracie, ty żyjesz! -dodał po chwili pewniej.
Bracie!? Oni... Nie mieli prawa być spokrewnieni! Spokrewnione osoby są do siebie PODOBNE. Ach! Miałam nie myśleć już o wyglądzie tego... Czegoś. W sumie... Skoro to brat, to znaczy, że to basior, prawda? Prawda.
-Bracie? -oprzytomniał trochę Azrael. -Axel!?
Wszystko fajnie i w ogóle, ale ja tu stoję i się nudzę, za przeproszeniem! A przedstawić mnie nie wypadałoby by?
-To jest Aurelia -przedstawił mnie w końcu więzień. -Oprowadza mnie po watasze na której teren wkroczyłeś. 
-Witam Pana -powiedziałam.
-Ja jestem Axel... -zdradził swoje imię, mimo że już je znałam. -Może mógłbym się dołączyć do grupy zwiedzającej?
-Nie widzę problemu -warknęłam chłodno. Ja rozumiem, może to a i nawet był przypadek, ale przeprosić należało! Cóż za niewychowany wilk... 
Ruszyłam przed siebie, tym razem nie oglądając się za siebie. Moi ,,turyści’’ rozmawiali między sobą cicho. Nawet nie próbowałam podsłuchiwać. Dużo by to nie dało... 
W końcu dotarłam do pierwszego punktu wycieczki. Dotarliśmy do Targowiska. Mimo że było ono zamknięte, kłębiło się tu wiele wilków oglądając towary oraz planowane i aktualne promocje. Zewsząd dochodził gwar. W ogromnej mieszaninie zapachów dało się odnaleźć wszystko. Od śmierdzących resztek jedzenia jakiegoś wyjątkowo niechlujnego wilka, przez ostry zapach goździku, wosku, cebuli i wielu innych, aż do wspaniałej woni róż i fiołków.
-Oto Targowisko -oznajmiłam. -Można tu kupić wiele przydatnych rzeczy. Albo po prostu miło spędzić czas. Jestem jego właścicielką, to ja za nie odpowiadam. Zapewniam. To jedno z ruchliwszych miejsc w całej watasze... Możemy już iść dalej, myślę...
Nikt nie protestował. Nie było pytań. Ruszyłam dalej. Byłam całkiem dobra w takim oprowadzaniu. Mogłabym zostać przewodnikiem. Planowałam zrobić kółko wokół całych terenów. Góry Siedmiu Wichur, Słoneczna polana, przez Brzozowy Zagajnik do Zaczarowanej puszczy, do Źródła Zapomnienia, stamtąd przez Wodospad Życia, inną część Brzozowego Zagajnika, Trawiastą Prerię, Tajemnicze Bagna, Śnieżne Wzgórza, aż do mojego drugiego ulubionego (po targowisku) miejsca. Jeziora Księżycowego. 
<Az? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz