Dziś było ponuro i wiał chłodny las, a ja przemierzałem doliny i wzniesienia, przez co ten głupi wiatr mi trochę przeszkadzał. Rozglądałem się za jakiś drzewami, bo nie przepadam być na widoku. W końcu zauważyłem las, ale on nie był zwykłym lasem, była to puszcza, wbiegłem od razu pomiędzy drzewa. Widziałem tam niesamowite istoty, po jakimś czasie przeszedłem tę puszczę i trafiłem do zwyczajnego lasu. Było w nim spokojniej niż w tamtej puszczy, przynajmniej tak się wydaje. Położyłem się pod drzewem między krzakami i zasnąłem. Nie wiem, ile spałem, ale obudziło mnie coś, a raczej ktoś, co ugryzło mnie w ogon. Zerwałem się i naskoczyłem na tego ktosia, który mnie obudził, gryząc mój ogon. Ku mojemu zdziwieniu, jedną łapą przygniotłem do ziemi niewielkiego szczeniaka. Zdziwiłem się na jego widok, ale szybko go puściłem.
-Patrz na drugi raz, co chcesz ugryźć, bo za którymś razem możesz stracić życie, młody.
<Oron>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz