Stałam i patrzyłam się na waderę i basiora zajadającego trawę. Nie miałam pojęcia co miała bym z nimi niby zrobić. Wadera wydawała się w miarę normalna, ale basior niestety nie. Właściwie to powinnam ich wywalić poza teren watahy ale nie jestem przecież strażnikiem granic tylko szpiegiem. Jedyne co mogłam zrobić to zaprowadzić ich do Bety, gdyż Alfy były martwe. Jednak najpierw postanowiłam im trochę rozjaśnić gdzie są.
-Wdarliście się na tereny Watahy Śnieżnych Szczytów i bezprawnie zjadaliście trawę, tak więc muszę was zaprowadzić do Bety.
-Ale ja jestem niewinna- wykrzyknęła wadera- to przecież on jadł trawę...
Tymczasem on spojrzał na mnie badawczo i zapytał.
-A jest tu jakiś zakaz jedzenia roślin?
Zaczynałam tracić do nich cierpliwość, i to nie powoli tylko w mocno przyśpieszonym tempie.
-Nie mam pojęcia co z wami zrobić! Nie jestem strażnikiem granic- warknęłam na nich.
Basior spojrzał na mnie z lekką nudą
-Jak na szpiega to jesteś za mało opanowana- stwierdził leniwie
-Po prostu mam gorszy dzień-stwierdziłam chłodno.
-A ja mam wręcz przecudowny- stwierdziła sarkastycznie wadera
Ceres,Len?( ten brak weny, Len teraz tylko ty to możesz ocalić)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz