sobota, 13 maja 2017

Od Midale do Carey, Cajsim, Arisa, Yamisa i Valdo

Delikatnie wysunąłem łapę spod jej głowy i powoli wstałem. Znowu zasnęła, była taka piękna. Nie widziałem jej ale pamiętałem doskonale jak wyglądała. Ruszyłem w kierunku wyjścia. Kiedy stanąłem na zewnątrz usłyszałem delikatny szelest i znajomy głos.
-Co z moją mamą?- zapytał Yamis smutnym głosem.
Westchnąłem, wahałem się pomiędzy prawdą a delikatnym jej przebarwieniem. Jednak wiedziałem że on by mnie rozgryzł i uznał za kłamcę.
-Chyba z tego wyjdzie- odpowiedziałem.
Odpowiedziało mi ciche westchnienie. Jednak zdziwiło mnie coś. On przyszedł tu sam, nie nie to było dziwne. Gdzie w takim razie podziewał się jego brat? Postanowiłem o to zapytać jednak on mnie wyprzedził. Odpowiedział mi zanim zdążyłem coś powiedzieć.
-Valdo nie chciał iść ze mną, poszedł do więzienia.
-Co?- wręcz wykrzyknąłem, zawsze był dziwny ale tym razem przeszedł sam siebie- po co?
-Powiedział że chce poznać Arisa.
-Co?!- teraz już wrzasnąłem- musimy tam iść, natychmiast.
Ruszyłem szybko w stronę lochów a Yamis ruszył za mną.
Kiedy tam dotarłem usłyszałem tylko suchy trzask i a potem dźwięk tłuczonego szkła. Przyśpieszyłem, Aris był wolny, czułem to. Kiedy dotarłem przed jego celę usłyszałem głos Valdo.
-On jest niesamowity- powiedział z zachwytem.

kto teraz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz