piątek, 14 kwietnia 2017

Powitajmy nową waderę -Ceres!

,,Ludzie nie płaczą, bo byli słabi. Płaczą, bo byli silni zbyt długo.''




Imię: Ceres
Pseudonim:  Cereł, Ceruś, Cer, Es
Pełny Formularz

czwartek, 13 kwietnia 2017

ŻYCZENIA!

Życzę wszystkim, którym jeszcze nie życzyłem (bo np. Oronowi wysłałem kartkę XD ) udanych, ciepłych świąt spędzonych w pokoju. Jak Oron Będzie łaskawy, to też wstawi wiersz na Wielkanoc, bo napisałem go na kartce, której mu wysłałem, ale nie zrobiłem kopi (xd geniusz Akkarin).

Cajsim urodziła!- powitajmy Aditi

                    “Żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro, ucz się tak jakbyś miał żyć wiecznie”

Imię: Aditi

Pseudonim: Ti

Płeć: Wadera

Wiek: dopiero się urodziła (<1)

Urodziny: 10 kwiecień

Hierarchia: młoda Beta

Stanowisko:za młoda, jednak w przyszłości chciałaby zostać szpiegiem

Rasa:ziemia-powietrze

Gatunek: las

⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕

Moce:
-potrafi porozumiewać się z drzewami
-potrafi wspinać się po drzewach
-potrafi świetnie się kamuflować
-potrafi stworzyć barierę ochronną
-przemieszcza się prawie bezszelestnie

Umiejętności:
-Siła:3
-Wytrzymałość:5
-Szybkość:3
-Zwinność:3
-Spryt:2
-Inteligencja:4

Talenty:
Umie się ukrywać i przebywać dłuższy czas w bezruchu. Zna się na roślinach leśnych.
Dobrze walczy i jest bardzo wytrzymała. Ma bardzo dobrą równowagę i umie chodzić po bardzo cienkich gałęziach drzew.
⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕

Rodzina:
-Rodzice:Akkarin, Cajsim
-Rodzeństwo:Elenda
-Partner:za młoda(zresztą na razie basiory jej nie interesują)
-Potomstwo:za młoda
-Dalsze pokrewieństwo:
babcia:Menete
dziadek:Eren
ciocia:Flora
wujek:Aramis
prababcia:Oluja
ma jeszcze jedną ciocię, o której istnieniu wie tylko jej ojciec Akkarin


Przyjaciele: Yyy... rodzina? (A tak oprócz rodziny to nikt i to się raczej nie zmieni bo Aditi woli towarzystwo starych dębów w lesie niż innych wilków ;)

Towarzysz: nie ma

⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕

Wygląd:http://www.deviantart.com/art/Wolfs-191105349
 

Charakter: Aditi jest typem słuchacza.Mało mówi, zazwyczaj kiedy chce wyrazić zadowolenie uśmiecha się z aprobatą.Jest raczej optymistką, nie marudzi. Trudno powiedzieć czy ma poczucie humoru, zdecydowanie nie jest typem osoby lubiącej psikusy i wygłupy. Chętnie pomaga innym. Najczęściej przebywa w samotności lub spędza czas ze swoją rodziną. Nie jest towarzyska, ale mimo to jest raczej lubiana zresztą, czy ją to obchodzi? Najważniejsze jest dla niej to żeby najbliższa rodzina ją akceptowała, a co myślą inni nie jest już dla niej ważne. Lubi słuchać ciekawych historii. Uwielbia kiedy rodzice opowiadają o swoich podróżach. Nie lubi być w centrum uwagi,a tłumy wręcz ją zawstydzają.Nie znaczy to że nie jest odważna. Oj nie,nie jest tchórzem, a wręcz nienawidzi jak ktoś ją za tchórza uważa.

Zainteresowania:
Lubi:
-Oglądać zachody słońca
-Spacery i biegi po lesie
-Słoneczne i wietrzne dni
-Słuchać różnych historii(a najbardziej tych swoich rodziców)
-Wędrówki
-Zabawę w chowanego(szczególnie ze swoją siostrą)
Nie lubi:
-Hałasu
-Tłumów
-Być w centrum uwagi
-Wygłupów
-Kiedy ktoś wtrąca się w jej tajemnice

⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕

Historia: Dopiero przyszła na świat :) (Jeśli chcecie dowiedziedzieć się czegoś więcej to szukajcie w historii jej rodziców) HISTORIA BĘDZIE AKTUALIZOWANA

Ciekawostki: Imię Aditi oznacza w dawnym dialekcie “śnieżyca” (dostała takie imię ponieważ jest cała biała)

⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕⭕

Terty: 100

Właściciel: Ribana-howrse/smigielskahanna@gmail.com

Cajsim urodziła! - powitajmy Elende

               "W naturze wilka leży rozsądne myślenie i nielogiczne działanie"


Imię: Elenda
Pseudonim: El
Pełen Formularz

Życzenia

Moi drodzy!

Dziś chciałbym życzyć wam wszystkiego najlepszego na te święta. Abyście mogli spędzić czas z rodziną. Jeśli to okaże się nie możliwe, to życzę uśmiechu, nadziei, siły i wszystkiego czego tam chcecie sobie życzyć.

                                                       ~Duch Yogani
                                                       ~ Duch Orona

środa, 12 kwietnia 2017

Od Cajsim do Hoki i Orona

Część ostatnia( koniec z wojną i jej podobnymi rzeczami. Od teraz moje opowiadania będą miały tytuły)

Ostatnio miałam dużo stresu i czułam się źle. Postanowiłam wybrać się do Zaczarowanej puszczy razem z Akkarinem. Szczeniakami opiekowała się teraz Isil. Szliśmy przez niezwykły, wspaniały las pełen różnobarwnych kwiatów, niesamowitych roślin i zwierząt rozmyślając o ostatnich wydarzeniach.Przypomniałam sobie jak Hoki zrobiła swój pierwszy krok, musiałam jej pomóc, bo prawie by się przewróciła. Na to wspomnienie uśmiechnęłam się. Zatrzymaliśmy się pod ogromnym dębem zasłaniającym niebo bujną koroną szmaragdowych liści. Znaleźliśmy mnóstwo ziół przydatnych do lecznicy. Teraz musieliśmy sprawować rolę uzdrowicieli...
***
Wróciliśmy do domu o północy, niebo wyglądało pięknie. Szybko położyliśmy się spać...
Ze snu wyrwał mnie ostry skurcz. Jęknęłam głośno. Akkarin obudził się, oboje wiedzieliśmy co się dzieje...Ak zdenerwowany latał po jaskini tam i z powrotem.Poczułam kolejną falę bólu, wtedy on przypadł do mnie i dodał mi sił. Z chwilą gdy słońce wyszło zza widnokręgu szczeniaki przyszły na świat..."zaraz, zaraz...szczeniaki?!" Byliśmy pewni że to będzie jeden szczeniak...Akkarin spojrzał na mnie z zaskoczeniem i radością, powiedział tylko tyle:
-Naszej drugiej córce ty nadasz imię.
-Aditi. -szepnęłam.-Nazywam cię Aditi.
Akkarin uśmiechnął się i mnie pocałował. Po nakarmieniu Aditi i Elendy poszłam spać, a Ak opiekował się dziećmi.
***
Minął tydzień. Tydzień bycia matką...czułam się świetnie. Z każdym dniem szczeniaczki były coraz bardziej żywiołowe i coraz sprawniej chodziły.  Cała wataha wiedziała już że mamy dwie nowe wadery.Oron i Hoki też robili postępy i to znaczne.Nasza jaskinia aż kipiała od wesołych pisków szczeniaków i radosnych śmiechów. Wreszcie wszystko się skończyło...czasem tylko szłam nad galopującą rzekę i patrząc na wodę przypominałam sobie Yo. Wydawało mi się jakby stała obok mnie. Wręcz widziałam jak się uśmiecha i skacze po kamieniach...i to mi wystarczało...wystarczała mi jej obecność...jej szczęście. Ona była gdzieś tam...ja byłam tego pewna...
Niestety przyszedł czas pożegnania. Wróciłam do jaskini i spojrzałam na pled mojego męża, leżał tam list:
Najdroższa Cajsim!
Wybacz, ale muszę się z tobą pożegnać. Przynajmniej na jakiś czas. Moi krewni mają kłopoty i musiałem wyruszyć w podróż. Przykro mi, nawet nie wiesz jak bardzo, że nie mogłem się z tobą pożegnać i że muszę was zostawiać. Nie martw się! Opiekuj się Elendą i Aditi, patrz jak rosną. Też chciałbym to widzieć,ale niestety musiałem was opuścić na jakiś czas. Wrócę nim się obejrzysz!
Pozdrów watahę i przyszłe alfy ode mnie!
Do zobaczenia!
Akkarin
Ogarnęła mnie melancholia i rozczarowanie, "jak on mógł teraz nas zostawiać?! W takim momencie!? Kiedy Elenda i Aditi się urodziły? No cóż...musiał to musiał. Mam nadzieję że niebawem go zobaczę znów, on zawsze wraca" 
Pod wieczór zerwał się wicher. Szczeniaczki już spały, a płomienie tańczące na ognisku dawały mnóstwo ciepła, patrząc na nie przypominałam sobie dawne czasy. W końcu słońce zaszło i wyszedł księżyc. Gdzieś z oddali słychać było pohukiwania sowy. "Ciekawe co przyniesie nam jutro..."

<Akkarin odszedł na jakiś czas z watahy i tym samym skończyliśmy pewien wątek. Przekazuje pałeczka Hoki i Oronowi. Hoki Oron? Możecie oboje mi odpisać. ;)>





wtorek, 11 kwietnia 2017

Od Hoki cd. Cajsim i Oron junior

Otworzyłam oczy. Po raz pierwszy w życiu ujrzałam świat. Od razu rozejrzałam się w poszukiwaniu mamy. Jednak jedynym innym wilkiem w tym pomieszczeniu była druga szara kula leżąca obok mnie. To był chłopiec. W celu obudzenia go, wdrapałam się na grzbiet szarej kulki. Gdy to nic nie dało, zaczęłam ciągnąć go za uszy. W tym momencie ujrzałam kątem oka, jakiś ruch. Obróciłam łebek. Znowu! Coś kryło się tuż za mną. Skoczyłam do tyłu ale to dziwne coś znów mi uciekło.
Skakałam tak trochę za nieuchwytnym cośem. W końcu dałam sobie spokój i ułożyłam się obok tej "szarej kulki lenia"
Wtem do jaskini wszedł wilk. Wadera. Mama? Podczłapałam do niej zataczając się na wszystkie strony. W pewnym momencie straciłam równowagę i gdyby nie nos mamy już leżała bym na ziemi. Podniosłam pyszczek i pisnęłam cicho domagając się mleka. Lecz zamiast kremowej, i tłustej substancji, mama położyła przede mną coś czerwonego. Obwąchałam to dokładnie i spojrzałam na waderę pytająco.

- Am, am Hoki. To się je

Spojrzałam przerażona na niezidentyfikowany, czerwony obiekt. Że niby ja mam to zjeść?!

< Emmm... Brak weny?>

34 zdania