Słońce wychylało się leniwie zza drzew. Wciągnęłam mroźne, powietrze
nieogrzane jeszcze promieniami słońca. Zobaczyłam swojego brata:
-Dokąd pójdziesz? Zostań, tu jest twój dom.- Powiedział
-Nie mogę zostać, wzywa mnie horyzont i kraina jaka leży za tymi górami.- Odrzekłam wskazując w stronę Gór siedmiu wichur.
-A jak nie będziesz mieć siły?
-Wtedy odpocznę, wstanę i ruszę przed siebie. Nie martw się, będę was
odwiedzać i wracać co jakiś czas tutaj, jeśli chcesz idź ze mną.
-Nie, ja zostanę, ktoś przecież musi patrzeć jak Flora dorasta.- powiedział z uśmiechem.
- Masz rację. Przyjedźcie kiedyś mnie odwiedzić, dam wam znać wcześniej
gdzie mieszkam. Żegnaj bracie, uściskaj ich ode mnie.- Rzekłam wskazując
na resztę rodziny.
-Żegnaj siostro, odkryj nowe lądy i zobacz co skrywa horyzont- rzekł na
pożegnanie i uściskał mnie serdecznie. A ja odwróciłam wzrok…
Obudziłam się. „To był sen” pomyślałam. „Pamiętam to jakby to było
wczoraj, to było przecież tak niedawno. Ciekawe jak im się żyje. Pewnie
dobrze, przy optymizmie babci nic złego stać się nie może.” Skończyłam
rozmyślania, spojrzałam na wyjście z mojej jaskini. Zobaczyłam jak Oron
idzie na polowanie. Poszłam w jego ślady, podniosłam się i wybiegłam ze
skalnego wąwozu, a potem na Trawiastą prerie. „Tyle tu zapachów i
tropów” Wiatr był dziś bardzo silny, poczułam jego prędkość w stawach i
żyłach…Ruszyłam z impetem i po chwili mknęłam z prędkością wiatru przez
prerie…Polowanie zakończyło się sukcesem. Zjadłam co miałam, a potem
poszłam na długi spacer po okolicy. „Tyle tu pięknych lasów i łąk .
Pamiętam jak widziałam to po raz pierwszy i nadawałam każdemu miejscu
nazwę.”
-Muszę przyprowadzić tu kiedyś moją rodzinę, babcia będzie zachwycona-powiedziałam do siebie i spojrzałam na las za górami.
(273 słowa)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz